Maskara Masterpiece Transform

11 lutego 2016


Trochę od producenta:

"Maskara Max Factor Masterpiece Transform rewolucjonizuje proces aplikacji, smukła szczoteczka idealnie przylega do rzęs, pokrywając każdą z nich intensywnie czarnym tuszem i tworzy niesamowitą objętość z każdym pociągnięciem. Krótkie włoski precyzyjnie otulają wszystkie włoski od nasady aż po same końce. Rezultat to maksymalnie pogrubione i wydłużone rzęsy w stylu `glamour`. "     







Tusz znajduje się w "grubym" opakowaniu. Szata graficzna jest oryginalna i przede wszystkim stylowa dlatego produkt wybija się z tłumu na sklepowej półce. Otworek przez który wyciągamy szczoteczkę jest szeroki przez co pozostaje na niej za duża ilość produktu.


Konsystencja jest wodnista i lepka więc niestety lubi odbijać się na powiekach a także długo schnie i pozostawia niemiłe wrażenie "mokrych rzęs".

Szczoteczka jest... dziwna. Po pierwsze długa i wąska, a po drugie łatwo się wygina dlatego trudno się nią operuje.
     

Maskara kompletne nie przypadła mu do gustu. Zacznijmy od tego że moje rzęsy lubią żyć swoim życiem dlatego oczekuję że maskara je zdyscyplinuje. Po aplikacji Masterpiece Transform rzęsy są sklejone i każda "sterczy" w inną stronę. Ponad to maskara ani ich nie wydłuża, ani nie pogrubia. Jedyny efekt jaki pozostawia to brzydko poklejone rzęsy. Jakby tego było mało lubi się kruszyć, zauważyłam również że gdy mam tę maskarę na rzęsach cały dzień moje oczy są zaczerwienione i szczypią.

         



Cena: 56 zł/ 12ml


Podsumowanie:

Nieziemsko drogi bubel. Nie polecam.


Czekam w komentarzach na Wasze maskary buble, ostrzeżmy się wzajemnie przed nieudanym zakupem :)

Przypominam o trwającym konkursie KLIK i rozdaniu KLIK



Przeczytaj również:

47 komentarzy

Prześlij komentarz

Dziękuję za przeczytanie recenzji.
Zachęcam do pozostawienia komentarza i obserwacji bloga :)

Jestem również na ... @dziewczynaagenta007