Promienne spojrzenie z Lily Lolo

1 lipca 2016 35 komentarzy



W poście wakacyjna kosmetyczka wspominałam, że mój obecny korektor nie współgra z podkładem mineralnym Lily Lolo który jest moją pozycją obowiązkową w codziennym makijażu. Między produktami widoczna była różnica kolorów co wyglądało brzydko i nieestetycznie więc kiedy dotarła do mnie paczuszka od Costasy na twarzy pojawił się szeroki uśmiech, a to wszystko za sprawą mineralnego korektora pod oczy PeepO.



Produkt zapakowany jest w biały kartonik z nazwą firmy. Po otwarciu Naszym oczom ukazuje się plastikowy słoiczek z czarną matową nakrętka która wygląda niezwykle elegancko i oryginalnie. Technicznie wszystko działa bez zarzutu. Zakrętka i dozownik się nie zacinają, a plastik jest trwały i wytrzymały.


PeepO ma mocno żółty kolor. Właśnie ten odcień najlepiej maskuje zasinienia dlatego jest to produkt do zadań specjalnych, a jego misja to ukrycie niedoskonałości w postaci cieni pod oczami.






Nieprzespane noce niestety odbijają się na wyglądzie. Widoczne cienie, zasiniona i napuchnięta skóra wygląda brzydko, a ja z nadziejami testuje kolejne produkty. Korektor Lily Lolo doskonale radzi sobie z zamaskowaniem fioletowych worków. Z łatwością możemy same stopniować poziom krycia poprzez dokładnie kolejnych warstw. Na szczęście niezależnie od ilości powłok które nałożymy makijaż wygląda naturalnie i nie tworzy się brzydki, niechciany przez żadną z Nas efekt maski. Właśnie dlatego PeepO sprawdzi się u osób zarówno mających wiele do ukrycia jak i tych które chcą jedynie delikatnie wyrównać koloryt skóry pod oczami.


Największą zaletą jest trwałość która po wyśmienitym podkładzie mineralnym tej marki zupełnie mnie nie dziwi. Cały dzień bez poprawek kiedyś było marzeniem, dziś jest rzeczywistością. Pomimo wysokich temperatur nie martwię się o swój makijaż ponieważ wiem, że nawet po kilku godzinach wygląda on perfekcyjnie.


Lily Lolo dba również o estetykę makijażu dlatego korektor nie zbiera się w załamaniach i nie roluje się.










Cena: 51,20 zł / 4g

Możecie kupić TUTAJ

Podsumowanie:


Kosmetyki mineralne Lily Lolo zawładnęły moją kosmetyczką. Po wyśmienitym podkładzie mam przyjemność z doskonałym korektorem. Maskuje sińce, jest trwały i współgra z innymi kosmetykami. 




Jaki jest Wasz korektor idealny?



Przeczytaj również:
35 komentarzy
  1. Jakie piękne opakowanie! Jeżeli chodzi o minerały to u mnie świetnie sprawdzają się te z Everyday Minerals :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze nie miałam przyjemności z tą firmą ale pokochałam kosmetyki mineralne więc na pewno i po tą markę sięgnę :)

      Usuń
    2. A u mnie minerały kompletnie się nie sprawdzają :/ Warzą się po 2h i nie jest to wina marki, a mojej twarzy.

      Usuń
  2. Korektora nie miałam, ale chętnie spróbuję :) za to niedługo będę pisać o ich tuszu do rzęs który pokochałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo,nie znam! Czekam z niecierpliwością :)

      Usuń
  3. Muszę bliżej przyjrzeć się kosmetykom tej marki :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie, że się sprawdził. :) Ja jak na razie to dopiero zaznajamiam się z kosmetykami mineralnymi. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też to dopiero początki ale na pewno na długo przy nich pozostanę :)

      Usuń
  5. Z tej firmy mam tylko podkłady, korektor natomiast z Everyday Minerals, ale leży nieużywany :D:D

    OdpowiedzUsuń
  6. taki korektor to super sprawa

    OdpowiedzUsuń
  7. ja obecnie również używam kosmetyków Lily Lolo :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę w końcu kupić sobie coś z tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy jeszcze nie używałam kosmetyków od LO
    Korektory używam sporadycznie :) zawsze w płynnej wersji nigdy nie miałam w postaci sypkiego pudru :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to "pierwszy raz" ale jakże udany!:)

      Usuń
  10. Akurat jeśli chodzi o minerały to korektory są jedynymi produktami, które jakoś nie bardzo się u mnie sprawdzają, ale to pewnie ze względu na bardzo silne przebarwienia. Niemniej jednak jak wiesz Lily Lolo kocham miłością dozgonną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj wiem wiem kochana! Dzięki Tobie w moje ręce trafiła ich paletka róży :)

      Usuń
  11. mi niestety mineralne korektory wysuszają skórę pod oczami. skóra trzydziestolatki potrzebuje czegoś bardziej treściwego, emolientowego

    OdpowiedzUsuń
  12. ja bardzo lubię produkty Lily Lolo :) korektor mnie bardzo kusi ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale ma ciekawy kolorek! Ja od niedawna używam właśnie korektora lily lolo i jestem zdziwiona tym, że nie dość, że świetnie kryje, to mi nie obciąża skóry pod oczami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli nie tylko u mnie tak doskonale się spisuje to znaczy, że jest na prawdę dobry :)

      Usuń
  14. znam i lubię Lily Lolo :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo interesują mnie ich produkty :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dzięki za ten post bo jestem na kupnie a nawet nie słyszałam o tej marce :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Miałam ten korektor i był bardzo fajny, takie właściwości ma też żółty puder :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mnie jakoś do mnerałów nie ciągnie... nie wiem czemu właściwie :) Czytam dużo pozytywnych opinii, a jakoś ciężko mi po nie sięgnąć. Miałam kilka próbek - nawet mi się podobały ale chyba moje serce podbiły azjatyckie kremy BB i ciężko mi bez nich funkcjonować :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Z mineralnych kosmetyków mam tylko paletę z bareMinerals, z której rewelacyjny jest tylko brązer i puder wykończeniowy - coś niesamowitego, natomiast podkład, korektor i rozświetlacz to totalna porażka;).
    Z Lily Lolo jeszcze nic nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja mam minerały z Annabelle M., ale kurcze ja latem się nie maluję, czuje jakby mi skóra się gotowała ;) Jak upały zelżeją biorę się za testy i właśnie korektora nie mam, a by mi się przydał, podoba mi się, że nie zbiera się w załamaniach :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ten kolor jest rewelacyjny, uwielbiam mocno żólte korektory, jak dotąd moim ulubieńcem jest True Match od Loreal :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Posiadam kosmetyki z Anabelle Minerlas, ale jeszcze ich nie używałam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Chyba się skuszę, bo problem worków, cieni i opuchlizny pod oczami to moja zmora! :(

    OdpowiedzUsuń
  24. Jak dla mnie nowość :) Chyba się kiedyś skuszę :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie recenzji.
Zachęcam do pozostawienia komentarza i obserwacji bloga :)

Jestem również na ... @dziewczynaagenta007