Czarny pogromca / Black Mask

5 października 2016


Black Mask Pilaten to jeden z najbardziej rozpoznawalnych azjatyckich produktów. Produkt ten nie małe fale zachwytów jak również krytyki. Po takim wstępie już wiecie na pewno że ja również musiałam sprawdzić jej działanie na sobie.

Nikogo zapewne nie zdziwi czarne opakowanie które od razu sugeruje z jakim produktem mamy do czynienia. Tubka jest niezwykle prosta, można by pomyśleć że producent oszczędza w słowach. Nadrabia za to kartonik w który zapakowana jest dzisiejsza bohaterka. Nie znajdzie się na nim wolnego miejsca, jest zapisany cały od góry do dołu.


Po odkręceniu nakrętki moje zdziwienie wywołał otwór do wyciskania produktu, jest niezwykle duży. Kiedy zajrzałam do środka obawy znikły ponieważ wylała się z niego czarna bardzo gęsta maź. Na domiar złego okropnie się lepiła. Przerażona wahałam się czy na pewno chcę nałożyć tą breje na twarz.

Stało się! zaryzykowałam. Ciekawość zwyciężyła a maska opornie sunęła po twarzy. Rozsmarowuje się ona bardzo ciężko na domiar złego trzeba nanieść dawkę idealną. Jeśli maski damy za dużo będzie ona schła nawet ponad godzinę. W drugą stronę też nie dobrze ponieważ za cienkie płaty rwą się sprawiając nie mała trudność podczas ich ściągania z twarzy. Wyższa szkoła jazdy! 



Spotkałam się również z licznymi opiniami, że ból podczas zrywania czarnej maski jest nie do wytrzymania. Ja osobiści nie mam z tym większego problemu. Nie będę kłamać, że odbywa się to bez grymasu na twarzy. Towarzyszy mi delikatne szczypanie, niekiedy zmarszczę się mimowolnie jednak wszystko jest do wytrzymania a większy postrach w mojej łazience sieje depilator.

Już podczas zrywania zaschniętej maski urzekła mnie moja matowa skóra. Dla posiadaczek cery mieszanej nie błyszcząca się strefa T jest widokiem rzadkim i cieszącym. Podczas regularnego stosowania efekt ten utrzymuje się z dnia na dzień coraz dużej. Jest to maska mocno oczyszczająca, wręcz wyrywająca zaskórniki w całości. Również wszelkie niedoskonałości szybciej znikają ponieważ maska je łagodzi i wysusza. Niestety jej silne właściwości oczyszczające lubią również wywołać podrażnienia szczególnie na suchych partiach skóry. W moim przypadku suche policzki często są zaczerwienione i potrzeba im dużej dawki kremu nawilżającego żeby wróciły do wyjściowego wyglądu.



Czarna maska to kolejna azjatycka bomba w mojej kosmetyczce. Dobrze i głęboko oczyszcza twarz dodatkowo pozostawiając ją matową i gładką. Pomimo średnio przyjemnej aplikacji relaks z nią to sama przyjemność.



Słyszałyście o czarnej masce? Jak sprawdziła się u Was?



Przeczytaj również:

44 komentarze

Prześlij komentarz

Dziękuję za przeczytanie recenzji.
Zachęcam do pozostawienia komentarza i obserwacji bloga :)

Jestem również na ... @dziewczynaagenta007