Wpadka Vianka czyli trudny w nazwie peeling do ciał

3 października 2016 45 komentarzy

My Polacy tak mamy że o swoje zawsze dbamy. Stąd moda na rodzime kosmetyki które jakością niejednokrotnie przewyższają te zagraniczne. Rok temu euforię wywołały produkty marki Sylveco w tym roku przyszła pora na serię Vianek. Zapraszam Was na recenzję produktu którego długość nazwy robi wrażenie czyli energetyzująco- detoksykujący peeling do ciała z nasionami ostropestu.


Solidny słoiczek, z minimalistyczną i czytelną etykietą to znak firmowy marki Vianek. Prostocie towarzyszy drobny kwiatowy ornament który podkreśla naturalność produktu oraz sprawia że opakowanie wygląda subtelnie. 

Po otwarciu uderzył mnie intensywny ziołowy zapach który przypomina mi połączenia mięty i eukaliptusa. Duet tak intensywnych i charakterystycznych woni to bomba energetyczna dla ciała a także przyjemne łaskotanie dla nosa. 




Największym zaskoczeniem jest zawartość. Myślałam że mnie, peelingowego świra już nic nie zaskoczy, a jednak Viankowi się udało. Na pierwszy plan wysuwa się zielony intensywny kolor. Niespotykany i dość oryginalny. Po cieszącym oko wyglądzie na ziemię sprowadziła mnie konsystencja która jest rzadka i nieekonomiczna. BOOM! zaliczyłam twarde lądowanie.

Rezultaty po użyciu nie spowodowały u nas mnie takiej euforii jak wygląd. Lejąca się konsystencja jest dla ciała delikatna dlatego nie do końca mam pewność czy w jakikolwiek sposób zdziera naskórek. Ratunkiem byłaby większa ilość nasion ostropestu które przyjemnie masują ciało dzięki swoim twardym i ostrym właściwościom. Niestety jak widać na zdjęciu ich ilość jest znikoma. Pomimo słabych właściwości oczyszczających po zabiegu cera jest gładka i miękka. Nawilżenie jest wyczuwalne na tyle że niekiedy z lenistwa pomijam kolejny krok czyli balsamowanie. Kontrowersyjna jest również tłusta warstwa która pozostaje po zabiegu dla mnie obojętna póki nie brudzi ubrań.



O peelingu marki Vianek chcę jak najszybciej zapomnieć. Uznaję go za wpadkę tej świetnie zapowiadającej się serii i wbrew logice mam ochotę na kolejne Viankowe produkty. 

Znacie ten peeling ? Jaki jest Wasz ulubiony produkt marki Vianek ? 



Przeczytaj również:
45 komentarzy
  1. Kolor ma piękny! Szkoda, że reszta pozostawia wiele do życzenia. Lubię produkty Vianek, jednak żadnego peelingu tej marki jeszcze nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Peelingu nie znam. Szkoda, że tak słabo wypadł. Miałam masło do ciała i w działaniu było świetne.
    * ostrym właściwościom :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam szkoda ze wypadł słabo w testach ale i tak Lubię tą markę :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja go miałam i lubiłam :) zdzierał dość mocno, o ile skóra nie była zbyt mokra - niestety wtedy peeling był słabo wyczuwalny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam tego produktu i nie używałam nic z tej marki. Widziałam, że produkty tej marki dostępne są w Naturze.

    OdpowiedzUsuń
  6. Viankowe kosmetyki bardzo mnie ciekawią :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nawet nie spodziewałam się, że peeling może Ci się nie spodobać ;/ Nazwa rzceczywiscie robi wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam czerwoną wersję (z pestkami malin) - i byłam na początku rozczarowana właściwościami złuszczającymi, później aplikowałam go na sucho - dużo lepiej się sprawdzał w tej formie.
    Kolor tej wersji jest niesamowity.

    OdpowiedzUsuń
  9. szkoda, ze sie nie sprawdził
    nie miałam tego peelingu, jestem ciekawa jego zapachu ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobrze wiedzieć bo mam w planach bliższe poznanie z Viankiem :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja myśle, ze na codzień taki "peeling" jest ok. A po rozrobiebiu na ręku z woda nie zwiększa objętości? I jak z nazwa? Bo jedli do codziennego stosowania to moze dlatego nie jest typowym zdzierakiem ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja mam obecnie z perfecta i zdziera bardzo dobrze . Vianka nie znam i nie kupię jak nie zdziera :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Peelingów do ciała Vianka nie znam, ale gdzieś czytałam mało pochlebną opinię - nie pamiętam czy to z tej serii czy innej, więc nie wiem, czy się na nie skuszę :P Ja od siebie polecę balsam do ciała łagodzący i maskę-peeling z serii odżywczej ! Recenzja pierwszego jest na blogu, oprócz zapachu bardzo mi się podobał, maseczka-peeling od miesiąca już rozpieszcza moją twarz :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Przyznam, że miałam ochotę na ten peeling, ale teraz chyba poszukam czegoś innego.

    OdpowiedzUsuń
  16. miałam nadzieję, że to prawdziwe zdzieraki.. a tu taka lipa

    OdpowiedzUsuń
  17. wygląd przypomina mi kiwi haha :D
    szkoda, że się nie spisał

    OdpowiedzUsuń
  18. nie miałam jeszcze nic z tej marki, ale ten produkt wygląda jak jakiś mus do jedzenia ;p

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja mam jedynie od nich olejek do ciała pod prysznic. Bardzo fajny.

    OdpowiedzUsuń
  20. Peeling wydawał mi się petardą, jednak po przeczytaniu postu to jeden wielki bubel, a szkoda! :(

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja mam gdzieś w zapasach wersję z pestkami malin, ale jeszcze nie otwierałam. Lubię mocne zdzieraki, mam nadzieję że się ne rozczaruję...

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja miałam inną wersję, z mielonymi pestkami czarnego bzu :) Konsystencja mojego była zupełnie inna, dość gęsta. Z właściwości ścierających byłam zadowolona, ale zazwyczaj aplikowałam go na sucho :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie powinno być peeling do ciała, a nie ciał ;) Czy to celowy tytuł?

    OdpowiedzUsuń
  24. szkoda, że się nie sprawdził,bo wizualnie wygląda bardzo fajnie:D

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie miałam okazji używać i raczej się nie skuszę , składy nie są do końca naturalne w tych produktach :((

    OdpowiedzUsuń
  26. Kurczę - szkoda :(
    Ja jednak lubię tę trochę tłustą warstewkę :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Przypomina mi jakąś papkę z kiwi xD Szkoda tylko, że działaniem nie powala.

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie miałam nigdy jeszcze kosmetyków z tej firmy. Muszę się w jakieś zaopatrzyć. KONIECZNIE.

    OdpowiedzUsuń
  29. ja bym te olejki wykorzystała jako dodatek do kąpieli :-)

    OdpowiedzUsuń
  30. uwielbiam takie bajery do ciala, szkoda, ze ten zostawia tłustą warstwę,nie znosze tego

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie znam go, ale nie zachęca mnie do wypróbowania, za to ten z czerwonej wersji jak najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Ślicznie wygląda, jak kiwi ;). Z Vianka nic nie miałam, muszę się skusić.

    OdpowiedzUsuń
  33. Czytałam już o nim kilka razy, każdy go zachwala a ja nadal jeszcze go nie mam !

    OdpowiedzUsuń
  34. A myślałam nad jego zakupem, dobrze, że się powstrzymałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Wow ale zieleń! :D Szkoda, że sam produkt okazał się być raczej słaby. Miałam kiedyś idealny zdzierak, mocny, nie wysuszał i nie zostawiał lepkiej warstwy - szkoda tylko, że go wycofali :(.

    OdpowiedzUsuń
  36. Peeling ma śliczny kolor jak kiwi. Szkoda tylko że Ci się nie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
  37. firma się rozwija ;) jak na razie z tej firmy miałam tylko próbki ale zakupie jakiś produkt i chętnie sama przetestuję ;) Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  38. Z tej firmy mam olej do włosów. Jest świetny. Stosuje go raz na dwa tygodnie i włosy po nim są nie do poznania. :) Polecam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie recenzji.
Zachęcam do pozostawienia komentarza i obserwacji bloga :)

Jestem również na ... @dziewczynaagenta007