Trochę słońca w ponury dzień / Honolulu, Lily Lolo

7 listopada 2016 33 komentarze

W ten chłodny, jesienny dzień będę chciała Was nieco rozgrzać. Słoneczne promienie muskają Naszą twarz...koniec marzeń! Spadamy na ziemię, a po drodze nie zapomnijcie zgarnąć bohatera dzisiejszej recenzji - Lily Lolo, Bronzer Honolulu.


Zacznę typowo w moim stylu czyli będę rozpływać się nad opakowaniem. Jak zawsze wykonane z najwyższą precyzją i starannością. W klasycznych czarno-białych barwach ozdobione jedynie prostym logo marki. Aplikacje i poprawki w ciągu dnia ułatwia znajdujące się w środku lusterko. Prosty gadżet, a cieszy.

Nazwa produktu w pełni oddaje jego zawartość. Kolor bowiem w myślach przenosi w słoneczne miejsce o bajecznych widokach. Jest piękny! To właśnie odcień który zadowoli i upiększy każdą nawet najbardziej wymagającą kobietę. Ciepły brąz o matowym wykończeniu który muska skórę naturalnym odcieniem. Na próżno szukać tutaj pomarańczowego koloru czy błyszczących drobinek. Klasa sama w sobie.




Trwałość jest znakomita do czego już zdarzyły przyzwyczaić mnie kosmetyki naturalne. Warto również po nie sięgać ze względu na skład pozbawiony talku i substancji zapachowych które często powodują uczulenia.

Żeby aplikacja była odpowiednia należy zadbać o odpowiedni pędzel. Z pomocą przychodzi tutaj puchacz Lily Lolo. Przeznaczony do nakładania bronzerów posiada odpowiednio wyprofilowany kształt. Właśnie dzięki takim pędzlom nazwa puchacz zyskuje na znaczeniu. Niezwykle przyjemny w dotyku delikatnie łaskoczę skórę. Włosie jest bardzo gęsto rozstawione dzięki czemu nie robią się prześwity, a pędzel nie traci swojego kształtu nawet po myciu. Nie można również odmówić mu uroku. Wygląda dostojnie, a jego duże gabaryty i ciężki trzon przysłania i zostawia w tyle konkurencje.




Honolulu oczarował mnie trwałością i przede wszystkim pięknym, ciepłym i naturalnym kolorem. Kocham w nim wszystko od opakowania, przez odcień, aż po efekt końcowy. Razem z przyjemnie muskającym twarz pędzlem tworzą duet doskonały.

Ps. zdjęcia bronzera na twarzy znajdziecie na INSTAGRAMIE

Jak Wasze wrażenia ? Macie swój bronzer doskonały ?



Przeczytaj również:
33 komentarze
  1. Nie mam swojego ulubionego,ale z chęcią kupię ten,bo wydaje się,że jest wspaniały i być może będzie moim ulubionym ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mam swojego bronzera idealnego, miałam kiedyś jeden, ale nie polubiłam go... i do tej pory nie dorobiłam się nowego :-). Kosmetyki marki Lily Lolo mnie ciekawią, ale najpierw chcę sprawdzić ich podkłady, choć i ten bronzer wygląda obiecująco i pewnie i na niego bym się połasiła :>
    Pozdrawiam Cię serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ładny, ciepły kolor ;) ja nie mam swojego ulubionego bronzera

    OdpowiedzUsuń
  4. Zawsze unikam bronzerów ;/ bardziej przyjaźnię się z różami i rozświetlaczami :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląda na taki delikatny A opakowanie bardzo śliczne jak gdzieś spotkam to wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. lubię bronzery, tego nie miałam jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam bronzer, z którego teraz nie jestem zadowolona, więc może i skuszę się na ten :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bronzer ma ciekawy kolor :) Ja aktualnie uzywam z miss sporty :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię kosmetyki mineralne, więc ten bronzer mnie zaciekawił. Szczerze mówiąc ja nie używam bronzerów, ale szukam jakiegoś fajnego, może się skuszę na ten :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pędzel mi się bardzo podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Obecnie konturuję jedynie twarz pudrem z paletki Wibo. Jako tako nie mam ulubionego brązera, ale też niewiele ich mam i testowałam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja używam bronzera mineralnego od Ecolore w kolrze Diani i jestem bardzo zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  13. Z
    LL nie testowałam :)
    Polecam rownież z KOBO ! Jest rewelacyjny ❤️

    OdpowiedzUsuń
  14. zdjecia i opakowanie fantastyczne, samego produktu nie znam

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie używam bronzerów bo nie umiem ich nakładać a szkoda bo efekt jaki dają bardzo mi się podoba .

    OdpowiedzUsuń
  16. Twoje opisy produktów baaaardzo zachęcają :) Nie miałam nigdy z tej firmy ale jak skończy się mój z Revlona to jak najbardziej spróbuję tego :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Bez bronzera dla mnie twarz nie ma swojej wyrazistości ;)
    Twój mnie bardzo zainteresował ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kolor ma rzeczywiście piękny - gustuje w takich ciepłym tonach, bo chłodne bronzery wyglądają u mnie jak brudny placek :( Nigdy niestety nie miałam produktów lili-lolo a widze, że są warte uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
  19. rzadko kiedy sięgam po bronzer ale ten wygląda ślicznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Bronzera nie używam, twarzy nigdy nie konturowałam, ale chętnie zobaczyłabym jak wyglądam po takich zabiegach:)j
    Pozdrawiam!:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Interesujący. Jak będę miała okazję to przetestuję. Obecnie mam bronzer, z którego jestem bardzo zadowolona (Estee Lauder Bronze Goddess).

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja używam różnych broznerów i jakoś nie mam ulubionego. Chętnie wypróbuje Twój :* szymkowerobotki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja w sumie bronzerów nie używam, jakoś do mnie nie pasują - takie mam wrażenie. :)

    OdpowiedzUsuń
  24. piękne słoneczko :) z chęcią bym przygarnęła pędzel

    OdpowiedzUsuń
  25. Też zwracam uwagę na opakowanie :-) Lubię jak przyciąga wzrok! Bronzer zapowiada się dobrze, chyba wypróbuję ;-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Teraz w blogosferze pełno tej marki, ja niestety jeszcze nie miałam okazji jej poznać :( Uwielbiam swoje trio z mur :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie recenzji.
Zachęcam do pozostawienia komentarza i obserwacji bloga :)

Jestem również na ... @dziewczynaagenta007