Total Look MAKE-UP / Bielenda

15 kwietnia 2017 21 komentarzy


Na ogól marka Bielenda kojarzona jest z kosmetykami do pielęgnacji twarzy oraz ciała. Niewiele osób zna, kojarzy lub ma produkty do makijażu tej zdobywającej w błyskawicznym tempie popularność marki. Po fantastycznych bazach których recenzja wywołała nie małe poruszenie czas na kolejny zaskakujący duet. Dwa podkłady, o dwóch różnych działaniach - Total Look Make-Up Nude Cover oraz Glow.

Charakterystyczne małe tubki zostały odpicowane. Nowy look przyciąga spojrzenie, a największą robotę robi złota zakrętka która wpadnie w oko nie tylko sroką. Charakterystyczny dla opakowań producenta minimalizm dosięgnął również produkty do makijażu. Bez zbędnych grafik, kolorowych etykiet oraz innych udziwnianych rzeczy tubki podbiły moje gusta klasą oraz szykiem.

Konsystencja obydwu produktów jest identyczna. Bardziej skłaniam się do opisu zawartości jako gęstej ale nie obawiajcie się o trudności z rozsmarowaniem. Podkład gładko sunie po twarzy oraz w obydwu przypadkach nie pozostawia nieestetycznie wyglądających smug.



W brew wszelkim zasadą zdrowego rozsądku. Ja posiadaczka problematycznej cery, na domiar złego tłustej oraz z dużą ilością zaskórników chętniej oraz częściej wybieram wersję GLOW. Może to kwestia wiosennego pogodnego humoru ale jestem zauroczona wykończeniem jakie pozostawia. Cera wygląda zdrowo, zyskuje promienność i co ciekawe na próżno szukać w konsystencji drobinek brokatu. Pomimo cech rozświetlających nie zauważyłam żeby moja cera potrzebowała szybszych poprawek w ciągu dnia aniżeli przy użyciu produktów matujących. Krycie odkreśliłabym jako średnie, podkład ładnie wyrównuje koloryt oraz zakrywa drobne niedoskonałości. Odcień który posiadam to jasny beż 01 który zawiera w sobie żółte tony. Nie jest to kolor dla mocnych bladziochów co możecie zobaczyć na zdjęciach poniżej. Trwałość to jak na drogeryjne podkłady zaskakująco dobre 7 godzin.

Nude Cover to typowy podkład kryjący. Zapewnia matowe wykończenie ale bez maski oraz płaskiego wykończenia. Na twarzy wygląda naturalnie i ładnie wtapia się w odcień skóry. Jak poprzednik posiada żółte odcienie dlatego będzie doskonały dla ciepłych cer. Jak przystało na produkt kryjący doskonale ukrywa wszelkie pojedyncze niedoskonałości, a nawet trądzik. Trwałość jak u poprzednika to około 7 godzin po tym czasie konieczne są poprawki głównie w okolicy strefy T. Podkład ściera się równomiernie, a konsystencja czyni go niezwykle wydajnym.



Podkłady Bielendy towarzyszą mi każdego wiosennego dnia. Zapewniają naturalny efekt, dobre krycie, a cena zachęca do zakupu kolejnych opakowań.

Znacie kosmetyki kolorowe marki Bielenda?


Ps. Jako, że jedna z wygranych w konkursie osób nie przesłała swoich danych wybrałam kolejną zwyciężczynie jest nią... MYSIA FAMILIA. ( proszę prześlij dane adresowe na kosmetycznetestowanie@gmail.com , czekam 3 dni )



Przeczytaj również:
21 komentarzy
  1. Lubię produkty z Bielendy. Mam z tej firmy podkład i dobrze się sprawdza. Z chęcią skusiłabym się i na te, a w szczególności kryjący :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Podobają mi się te jasne kolorki! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba się skuszę jak zobaczę w drogerii

    OdpowiedzUsuń
  4. nie miałam jeszcze podkładu z bielendy, ale przyznam że kolorki tych bardzo mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tych podkładów akurat nie znałam, ale jak widzę - wypadają całkiem dobrze! :) Fajnie, że Bielenda się tak rozwija :D

    OdpowiedzUsuń
  6. mam oba i również zauroczył mnie efekt Glow!

    OdpowiedzUsuń
  7. Podkłady mają ładne odcienie, skłaniałabym się bardziej ku wersji cover ale na oko to nigdy nie wiadomo :)

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo lubię tą markę ;) super wyglądasz ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzę i Tobie tulipanki wdzięcznie prezentują się na zdjęciach :D
    Nigdy nie miałam podkładu z bielendy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tulipany podbijają blogosferę :) wyglądają przepięknie na zdjęciach

      Usuń
  10. Fajne produkty, nie próbowałam jeszcze!

    OdpowiedzUsuń
  11. nie znam tych podkładów, wyglądają bardzo ciekawie :-) Bielenda wprowadza coraz ciekawsze kosemtyki

    OdpowiedzUsuń
  12. z chęcią bym je wypróbowała :) t pierwsze wersje mi się nie podobały ale te są zdecydowanie jaśniejsze

    OdpowiedzUsuń
  13. nigdy nie próbowałam nic z kolorówki Bielendy, ale mnie zaciekawiłaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. ja chyba skuszę się na ten kryjący;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jestem ciekawa wersji kryjącej :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam Bielendę, ale faktycznie głównie skupiam się na produktach pielęgnacyjnych. Z chęcią przyjrzę się kolorówce :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja używam tylko "pielęgnacyjnej strony" marki Bielenda :)

    ~ mój blog ~

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie recenzji.
Zachęcam do pozostawienia komentarza i obserwacji bloga :)

Jestem również na ... @dziewczynaagenta007