Total Look MAKE-UP / Bielenda

15 kwietnia 2017


Na ogól marka Bielenda kojarzona jest z kosmetykami do pielęgnacji twarzy oraz ciała. Niewiele osób zna, kojarzy lub ma produkty do makijażu tej zdobywającej w błyskawicznym tempie popularność marki. Po fantastycznych bazach których recenzja wywołała nie małe poruszenie czas na kolejny zaskakujący duet. Dwa podkłady, o dwóch różnych działaniach - Total Look Make-Up Nude Cover oraz Glow.

Charakterystyczne małe tubki zostały odpicowane. Nowy look przyciąga spojrzenie, a największą robotę robi złota zakrętka która wpadnie w oko nie tylko sroką. Charakterystyczny dla opakowań producenta minimalizm dosięgnął również produkty do makijażu. Bez zbędnych grafik, kolorowych etykiet oraz innych udziwnianych rzeczy tubki podbiły moje gusta klasą oraz szykiem.

Konsystencja obydwu produktów jest identyczna. Bardziej skłaniam się do opisu zawartości jako gęstej ale nie obawiajcie się o trudności z rozsmarowaniem. Podkład gładko sunie po twarzy oraz w obydwu przypadkach nie pozostawia nieestetycznie wyglądających smug.



W brew wszelkim zasadą zdrowego rozsądku. Ja posiadaczka problematycznej cery, na domiar złego tłustej oraz z dużą ilością zaskórników chętniej oraz częściej wybieram wersję GLOW. Może to kwestia wiosennego pogodnego humoru ale jestem zauroczona wykończeniem jakie pozostawia. Cera wygląda zdrowo, zyskuje promienność i co ciekawe na próżno szukać w konsystencji drobinek brokatu. Pomimo cech rozświetlających nie zauważyłam żeby moja cera potrzebowała szybszych poprawek w ciągu dnia aniżeli przy użyciu produktów matujących. Krycie odkreśliłabym jako średnie, podkład ładnie wyrównuje koloryt oraz zakrywa drobne niedoskonałości. Odcień który posiadam to jasny beż 01 który zawiera w sobie żółte tony. Nie jest to kolor dla mocnych bladziochów co możecie zobaczyć na zdjęciach poniżej. Trwałość to jak na drogeryjne podkłady zaskakująco dobre 7 godzin.

Nude Cover to typowy podkład kryjący. Zapewnia matowe wykończenie ale bez maski oraz płaskiego wykończenia. Na twarzy wygląda naturalnie i ładnie wtapia się w odcień skóry. Jak poprzednik posiada żółte odcienie dlatego będzie doskonały dla ciepłych cer. Jak przystało na produkt kryjący doskonale ukrywa wszelkie pojedyncze niedoskonałości, a nawet trądzik. Trwałość jak u poprzednika to około 7 godzin po tym czasie konieczne są poprawki głównie w okolicy strefy T. Podkład ściera się równomiernie, a konsystencja czyni go niezwykle wydajnym.



Podkłady Bielendy towarzyszą mi każdego wiosennego dnia. Zapewniają naturalny efekt, dobre krycie, a cena zachęca do zakupu kolejnych opakowań.

Znacie kosmetyki kolorowe marki Bielenda?


Ps. Jako, że jedna z wygranych w konkursie osób nie przesłała swoich danych wybrałam kolejną zwyciężczynie jest nią... MYSIA FAMILIA. ( proszę prześlij dane adresowe na kosmetycznetestowanie@gmail.com , czekam 3 dni )



Przeczytaj również:

21 komentarzy

Prześlij komentarz

Dziękuję za przeczytanie recenzji.
Zachęcam do pozostawienia komentarza i obserwacji bloga :)

Jestem również na ... @dziewczynaagenta007